Marienburg.pl Strona Główna Marienburg.pl
Nasze Miasto, Nasza Pasja...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce dotyczącej "cookies"

Chronimy Twoją prywatność
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w temacie o RODO


Poprzedni temat «» Następny temat
Lwówek Śląski - płyta nagrobna
Autor Wiadomość
_Maja_ 

Wysłany: Wto 10 Lut, 2009 18:47   

Wątek pierwszy i największy zarazem - dextrarum iunctio.

Co to jest?
Dextrarum iunctio jest jednym z najczęściej przejmowanych motywów antycznych. Ukazuje „gest podawania lub uściśnięcia prawicy (...) wyrażający znaczenie symboliczne zgody, porozumienia, zawarcia związku małżeńskiego.” Nie jest to motyw charakterystyczny tylko dla małżeństw, ale widoczny także w relacji rodziców z dziećmi, rodzeństwa między sobą, czy też innymi spokrewnionymi członkami rodziny, jak również w relacji niewolnika i pana, czy w końcu osób w żaden sposób nie skoligaconych, a po prostu zawierających między sobą taką, czy inną zgodę.
Ograniczę się jednak do mówienia o relacjach małżeńskich, stąd kilka słów wyjaśnienia w odniesieniu do antycznej ceremonii zaślubin:
Ceremonia weselna (confarreatio) rozpoczynała się w przeddzień ślubu. Wówczas to panna młoda składała bóstwom w ofierze swoje dziecinne zabawki i suknie, wyzbywając się w ten sposób przymiotów dzieciństwa.Strój panny w dniu ślubu był ściśle określony przez tradycję: biała toga (toga pura) pozbawiona wszelkich ozdób, oraz długa, równo opadająca prosta tunika (tunica recta).
Togę należało ponadto przewiązać sznurem, tzw. cingulum, wiązanym w specjalny węzeł, na nogi zaś wkładano sandały. Głowę zdobił krótki czerwono - złoty welon, częściowo osłaniający włosy i policzki, lekko opadający na ramiona. Całość stroju dopełniała fryzura składająca się z sześciu splotów przyozdobionych we wstążki, układana za pomącą specjalnego ostrego grzebienia; oraz nałożony na głowę wieniec z kwiatów.
W przeciwieństwie do ściśle określonego i uroczystego stroju kobiety, pan młody nosił strój w zasadzie codzienny, co nie oznacza naturalnie, że nie uroczysty, czyli togę. Dodatkowo mógł głowę przyozdobić wieńcem z mitru lub wawrzynu, lecz nie był to warunek sine qua non.
Panna młoda przyjmowała narzeczonego, jego rodzinę i przyjaciół w swoim domu rodzinnym i wszyscy razem udawali się do leżącej nieopodal świątyni, by złożyć ofiarę bogom. Kiedy ofiara z wybranego zwierzęcia (najczęściej świni, czasem jednak z kozy lub nawet byka) została spełniona, pojawiał się auspex, by na podstawie wróżby z wnętrzności zwierzęcia stwierdzić, czy małżeństwo będzie pomyślne. Gdy decyzja bogów okazywała się być życzliwą, przystępowano do właściwej części ceremonii.
Pronuba (starościna weselna towarzysząca od samego rana pannie młodej) oddawała przyszłemu mężowie jego narzeczoną i łączyła ich dłonie we wspólnym uścisku, był to tzw. gest dextrarum iunctio.

Dextrarum iunctio w starożytności
Motyw dextrarum iunctio, choć najbardziej rozpowszechniony w starożytnym Rzymie, miał swoje korzenie w kulturze greckiej. Najczęściej przedstawiany był na stelach nagrobnych, zwłaszcza w okresie klasycznym. Jako symboliczny gest wyrażał pożegnanie między małżonkami, lub ponowne spotkanie w życiu pozagrobowym. Zawsze jednak moment ten miał w sobie coś z tragizmu, ważył na losach ludzi sobie bliskich.
Taką właśnie scenę przedstawia płyta grobowa Philoxenosa z żoną Philoumeną z Aten, ok. 400 lat p.n.e., obecnie znajdująca się ona w J. Paul Getty Museum w Los Angeles (w języku greckim używa się zwrotu dexiosis, a nie dextrarum iunctio).
Największą jednak różnorodność ujęcia tego motywu proponuje sztuka rzymska. Z tego czasu zachowało się najwięcej płyt grobowych, sarkofagów, pierścieni i monet, które przedstawiają dextrarum iunctio. W świecie rzymskim prawa ręka poświęcona była bóstwu wierności, Fides. Dlatego też połączenie w uścisku prawych dłoni symbolizowało wierność i lojalność jako wyraz porozumienia lub zawarcia kontraktu.Najczęściej jednak motyw służył do ukazania sceny zawarcia małżeństwa, przy udziale pronuby. Motyw dextrarum iunctio znajduje się również na całej serii sarkofagów rzymskich, zwanych biograficznymi. Znajdują się one m. in. w Los Angeles County Museum, Uffizi we Florencji, Luwrze w Paryżu, i Palazzo Ducale w Mantui. Ich kompozycja przypomina formę fryzu, obiegającego dookoła sarkofag. Ukazują one historię życia zmarłego, momenty przełomowe i szczególnie istotne, o konkretnej wymowie symbolicznej. Ukazanie bitwy oznacza cnotę, ofiara – szacunek i pobożność, a dextrarum iunctio - zgodę. We wszystkich przykładach między parą nowożeńców pojawia się Pronuba/ Concordia, łącząca młodych. (poniżej kilka przykładów).

Starożytność a Lwówek
Jeśli spróbuje się porównać płytę z Lwówka z, np. wymieniona już wcześniej płytą Philoxenosa z żoną, z Aten, to można dopatrzyć się w nich wspólnoty motywów.
Warto zwrócić uwagę na to, iż w przypadku obu płyt, dominującym aspektem kompozycji są statycznie, niemal sztucznie ustawione postaci. Mężczyźni ukazani zostali jako wojownicy, niekoniecznie wyruszający za wojnę, lecz po prostu z typowymi dla ich zajęcia atrybutami.
Recepcja programu ikonograficznego greckiego dexsiosis oznaczałaby, że płyta lwówecka prezentuje scenę wiecznego pożegnania ukochanych, w sytuacji gdy jedno z nich zmarło wcześniej.
Jednakże wszelkie analogie są mimo wszystko zbyt mgliste, by jednoznacznie określić możliwość zaistnienia w przypadku obiektu z Lwówka greckich wzorców; zwłaszcza, że w XIV i XV wieku sceny pożegnania na płytach grobowych były zupełnie niespotykane na terenie całej Europy. (mówię tu wyłącznie o pewnej - w zasadzie przypadkowej - wspólnocie motywów, w żadnym wypadku o świadomej recepcji).
Niektórzy badacze wyrażali jednak przekonanie, iż w nagrobku zawarto właśnie scenę pożegnania (charakterystyczną dla przedstawień greckich). Wysnuwając taką tezę łączą ją z prawdopodobnymi przedstawieniami płaczek na bokach nie istniejącej dziś tumby. Gdyby udało się to ja jakikolwiek sposób udowodnić, korespondencja, a właściwie jednolitość motywów w obrębie jednego dzieła byłaby zupełnie zrozumiała. Jednak pamiętać należy o tym, że gruncie sztuki nagrobkowej Śląska motyw opłakiwania zmarłego w trakcie ceremoniału pogrzebowego, spotyka się jedynie w grobowcu Henryka IV Probusa we Wrocławiu. Jeśli natomiast chodzi o samo przedstawienie pożegnania na płycie wierzchniej, to jest ono w XIV i XV wieku zupełnie nieznane. Znów więc nie mamy wystarczających i niepodważalnych wniosków :-/

Czy jest więc możliwe, że płyta przedstawia inną scenę - scenę małżeństwa?
Pomysłowi temu zaprzeczają jednak w zasadzie wszyscy badacze. Kompozycja nagrobka nie jest zgodna z ikonografią przedstawień zawarcia małżeństwa z tego czasu. Najistotniejszą różnicę stanowi brak kapłana udzielającego ślubu, który w scenach takich obecny był zawsze, nawet w bardzo skrótowym ujęciu. Owemu przypuszczeniu przeczyć ma także strój kobiety, zwłaszcza jej chusta, symbol kobiety już zamężnej, a nie panny młodej. Ponadto w XIV wieku panował zwyczaj przedstawiania zmarłych na nagrobkach w sytuacji, w których najlepiej widoczne są ich zasługi; coś, dzięki czemu zmarły może bez wstydu stanąć przed Bogiem. A nie wydaje się by zawarcie małżeństwa było ta najistotniejszą zaletą. Zastanawiam się jednak nad tym, że -po pierwsze brak księdza nie musi wykluczać interpretacji ceremonii jako zaślubin, lecz może być wariacją tegoż motywu, jego uproszczeniem; nawet zabiegiem czysto technicznym, jeśli trzeba było dopasować kompozycję scenę do rozmiarów płyty.
Ponadto, choć sam fakt zawarcia zaślubin prawdopodobnie nie byłby odpowiednią zaletą, z którą zmarły stanąłby przed Bogiem, to już wzorowy przebieg małżeństwa, którego symbolem byłaby właśnie ukazana scena za taką zaletę mógłby być uznany. Wówczas strój zamężnej kobiety tylko potwierdzałby fakt wcześniejszego zawarcia małżeństwa.
Istnieje również prawdopodobieństwo, iż kobieta jest wdową i po raz drugi wychodzi za mąż, lecz przypuszczenie to wymagałoby dodatkowych dowodów i porównań.

118979.jpg
Henryk IV Probus
Plik ściągnięto 7911 raz(y) 67,46 KB

12 sarkofag weselny rzym 3 - Flawiusza.JPG
sarkofag weselny
Plik ściągnięto 7911 raz(y) 31,5 KB

06 urna weselna 2.jpg
urna weselna
Plik ściągnięto 7911 raz(y) 44,31 KB

04 rzymska moneta z motywem dextrarum iunctio.jpg
rzymska moneta z motywem dextrarum iunctio
Plik ściągnięto 7911 raz(y) 7,85 KB

05 płyta nagrobna Philoxenosa.jpg
płyta nagrobna Philoxenosa
Plik ściągnięto 7911 raz(y) 25,28 KB

 
 
 
_Maja_ 

Wysłany: Wto 10 Lut, 2009 18:56   

jesziwaboy napisał/a:
Przynależności naszej płyty nagrobnej do pochówku jakiejś pary rycerskiej ostatecznie i jednoznacznie wykluczyć się nie da, niemniej możliwość taką uznać należy za niezwykle mało prawdopodobną. Najsilniejszą hipotezą wydaje się tu właśnie związanie omawianego zabytku właśnie z Henrykiem I i jego małżonką.
Tak na marginesie: Kębłowski swymi badaniami się bardzo zasłużył i nieraz uznać go można za pioniera ale kilka jego hipotez wymaga gruntownej weryfikacji lub choćby drobnej przebudowy.


Jasne, ta "rycerskość" wg mnie też jest grubymi nićmi szyta, jednak ja bym wciąż optowała za nie przypisywaniem z dużą dozą pewności nagrobka Henrykowi. Nie twierdzę, że tak nie było, po prostu nie ma nadal ku temu wystarczających dowodów, hipotezy - owszem, dowody - nie. Więc wszystkie propozycje w zasadzie różni jedynie stopień owego prawdopodobieństwa.
Co do Kębłowskiego - zgadzam się w 100%, nie raz nacinałam się na jego teoriach, choć niejednokrotnie to dzięki jego publikacjom jakiś zabytek "wpadał mi w oko". :-D
 
 
 
jesziwaboy 


Wysłany: Wto 10 Lut, 2009 19:00   

Cytat:
Brak wcześniejszych wzorców sztuki sepulkralnej wskazywać ma właśnie na znaczenie fundatora w proces kształtowania kompozycji nagrobka i jego ukrytych treści, nie zaś wiązać się z pomysłowością artysty (nota bene prawdopodobnie przybyłego z Nadrenii). Wobec dotychczasowych badań byłabym więc daleka od szukania bezpośrednich odniesień właśnie do sztuki niemieckiej, choć nie wykluczam, że rzeczywiście coś może być na rzeczy ;-)

Jak najbardziej się zgadzam - i to w kilku punktach.
Nie raz w badaniach 'historyczno-sztucznych' zachwianiu ulega pewna równowaga i rozsądne traktowanie zakresu kompetencji i wpływu artysty oraz zleceniodawcy na formę i treść dzieła. Od skrajności w skrajność. Źródło wyjątkowości nagrobka lwóweckiego widziałbym zdecydowanie właśnie w wyjątkowości samej pary jaką tenże nagrobek portretował. Poniekąd wzmacnia to chyba ( dość pokrętnie ale jednak ) hipotezę, że mamy do czynienia z parą książęcą a nie niżej postawioną ).
Pisząc, iż pewnie można by znaleźć jakieś bliższe analogie dla przedmiotu naszej dyskusji bliżej Lwówka niż na Wyspach Brytyjskich, szczególnie w Państwach Niemieckich, nie miałem na myśli bezpośredniego wpływu tych domniemywanych tylko przeze mnie przypadków na pomnik ze Lwówka. Jestem dość sceptyczny wobec często uprawianej 'wpływologii'. Niewykluczone a nawet chyba całkiem możliwe, że lwówecka płyta powstała jako odosobniony, wyjątkowy, w żaden sposób niezależny bezpośrednio od 'czegoś' twór. Swoisty ewenement, fenomen. Za rzadko chyba naukowcy dopuszczają do siebie myśl, że przecież podobne czy bardzo zbliżone rozwiązania mogły się pojawić w dwóch zupełnie różnych, odległych od siebie miejscach całkiem niezależnie.
Moje wskazanie na niemiecki krąg kulturowy jest natomiast spowodowane tym, że jeśli mielibyśmy już starać się zastanawiać skąd mógł przyjść impuls dla tego wydarzenia artystycznego jakim jest nagrobek ze Lwówka, to północno-zachodnia Europa wydaje się być stosunkowo mało prawdopodobnym kierunkiem. Związki czy jakiekolwiek wpływy, przenikanie na Śląsk artystów z tak 'egzotycznego' regionu artystycznego jak Anglia chyba nie zostały dotychczas wskazane. Francja i Nadrenia to co innego ( np. sugestie co do francuskiej proweniencji form i warsztatu nagrobka legnicko-brzeskiej pary książęcej - Ludwika II i Elżbiety, słynny 'Mistrz z Saint Denis' i sprawa przebudowy zamku w Legnicy, itd. ). Warto pamiętać, że sztuka śląska tamtego czasu w zakresie architektury i rzeźby architektonicznej, przy całej swej autonomiczności i wykształconym w XIV wieku odrębnym wizerunku, zdominowana była inspiracjami z terenu południowych Niemiec, z Czech i Austrii. Wpływy francuskie, coraz częściej dostrzegane i wyróżniane z komponentów 'niemieckich', najczęściej docierały tu właśnie za pośrednictwem tych obszarów.
_________________
'oby niezbyt daleko od ścieżki honoru'
Ostatnio zmieniony przez jesziwaboy Wto 10 Lut, 2009 19:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
_Maja_ 

Wysłany: Wto 10 Lut, 2009 19:07   

Kolejnym problemem jest umieszczenie na nagrobku zwierząt symbolicznych. Zwierzęta te to lew (po stronie rycerza) i smok (po stronie kobiety) - dziś zakryte wskutek wmurowania płyty w ścianę. Istoty te odwołują się do Psalmu 90: „Będziesz stąpał po wężach i żmijach,/ a lwa i smoka będziesz mógł podeptać.”
Nad tym motywem nie chcę się za dużo rozwlekać, jest nawet dziś dobrze znany i rozpoznawalny. Nie są one jednak jedynymi symbolami pobożności zamieszczonymi w dziele. Zadanie takie spełnia również sznur paternostrów, służący do modlitwy Ojcze Nasz, a więc do dewocji prywatnej (przez niektórych identyfikowany jako jedynie sznur pereł, bez związku z dewocją).
Ostatnio zmieniony przez _Maja_ Wto 10 Lut, 2009 19:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
jesziwaboy 


Wysłany: Wto 10 Lut, 2009 19:25   

Hm, tak mnie naszło - w związku z tym Rein w Austrii. Agnieszka, księżna świdnicka, a po śmierci Henryka I Jaworskiego, świdnicko-jaworska, żona Bolka II, bratanka Henryka, pochodziła z Habsburgów ( byłą córką księcia Leopolda I Habsburga zwanego Sławnym. Wskazuje się na to, iż do budowy zapewne szczególnie ważnej dla księżnej Agnieszki fary w Strzegomiu ( być może pomyślanej jako jej 'osobista' świątynia, niewykluczone, że miejsce pochówku także ) sprowadzono najpewniej warsztat wywodzący się z fabryki katedry św. Stefana w Wiedniu. Nie znam najnowszych hipotez odnośnie genezy malowideł siedlęcińskich, wiem natomiast, że datowane są one ostatnio na końcowe lata rządów Henryka I ( ok. 1345-46 ). Wybacz, że tak ciągle 'prę' ku temu Henrykowi, lecz z mojego punktu widzenia jest to najpoważniejszy kandydat, którego mecenatowi można atrybuować także i płytę ze Lwówka. Być może zintensyfikowanie badań na ego postaci, jego powiązaniach politycznych, na udowodnionych czy najpewniej przez niego stawianych fundacjach dało by tu interesujące rezultaty.

No i wspomnijmy jeszcze inną Agnieszkę - czyli żonę księcia Henryka. Była córką Wacława II Czeskiego. Dlatego właśnie Czechy i Austria widzą mi się jako możliwe źródła ewentualnych szeroko pojętych inspiracji.
Co do nadreńskiego pochodzenia artysty: nie znam się szczególnie na sztuce sepulkralnej, czy możesz mi podać źródło? Czy to hipoteza Kębłowskiego z jego książki?
_________________
'oby niezbyt daleko od ścieżki honoru'
Ostatnio zmieniony przez jesziwaboy Wto 10 Lut, 2009 19:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
_Maja_ 

Wysłany: Wto 10 Lut, 2009 19:53   

No i z tym artystą znów wkraczamy na grunt kwestii prawdopodobnych, lecz nie pewnych. A wzmiankowany był bodajże u Grzybkowskiego ( Między formą a znaczeniem. Studia z ikonografii architektury i rzeźby gotyckiej, Warszawa 1997), czyli stan badań sprzed ponad 10 lat. O tych związkach nadreńskich taki cytat:

" Obserwacje swoje Ruffler rozszerzył do sugestii, że nagrobki w Lwówku oraz Bolka II i Jutty w Henrykowie wykonała jedna ręka. E. Wiese dołączył do nich jeszcze wspomniany nagrobek Henryka IV Żagańskiego, uznając za najstarszy w tej grupie pomnik lwówecki, a P. Bretschneider - znany tylko z rysunku nagrobek mieszczanki świdnickiej Małgorzaty von Kolditz. J. Kębłowski wyeliminował płytę lwówecką z tego zespołu i związał ją tylko z nieuwzhlędnianym w dotychczasowych badaniach nagrobkiem proboszcza Baldwina (?) w Żarach. Oba te zabytki zaś maja być dziełami hipotetycznego Mistrza Nagrobka w Żarach, przybyłego na Śląsk ze Środkowej Nadrenii i wywodzącego się z warsztatu, w którym powstały nagrobki arcybiskupa Macieja von Bucheck (zmarłego w 1329 r.) w katedrze w Moguncji, oraz Eberharda von Stein (zmarłego w 1330) w Eberbach, a ogniwem pośrednim z dziełami śląskimi ma być nagrobek św. Goara w miejscowości St. Goar (około 1340r.). Jednak tym, co różni rzeźbę lwówecką od nagrobków w St. Goar i Żaganiu jest smuklejszy kanon zmarłych lwóweckich, mniejszy współczynnik statuaryczności i plastyczności oraz rozdrobnienie cienkich szat kobiety wokół szyi i nóg."
 
 
 
_Maja_ 

Wysłany: Wto 10 Lut, 2009 20:03   

a Kębłowski ([w:] Nagrobki gotyckie na Śląsku, Poznań 1969)
" Uważamy, iż autor tych dzieł kształcił się na terenie środkowej Nadrenii, jednak nie w warsztacie Mistrza nagrobka Kunona von Falkenstein (zm. 1333) i Anny, w Lich, działającego także w Oberwesel, jak sądzili Wiese i Probst, lecz w warsztacie, w którym powstawały takie nagrobki, jak abpa Macieja von Bucheck (zm. 1329) w katedrze mogunckiej i kantora Eberharda von Stein (zm. 1330), w kościele klasztornym w Eberbach, z którymi związany jest także nagrobek św. Goara, w St. Goar około roku 1340."


Wszystko to jednak zbliża nas bardziej do rozważań nad stylistyką...
 
 
 
jesziwaboy 


Wysłany: Wto 10 Lut, 2009 20:44   

Dzięki bardzo za obszerne cytaty oraz za pomoc w poszukiwaniach!
Czy znasz prace Czechowicza i Kaczmarka? Poruszają oni w swych artykułach i książkach niejednokrotnie kwestie rzeźby ( zarówno pomnikowej, sepulkralnej jak i architektonicznej ) na Śląsku w XIV oraz w XV w. No i w ogóle o czym pisałaś pracę, jeśli możesz wyjawić, że przywiódł cię ten temat aż do Lwówka - czyli w region całkiem odległy od Malborka (?).
Co do podobieństw:
nagrobka Lwóweckiego nie widziałem na oczy ( w czasach gdy byłem we Lwówku tym co mnie interesowało w ratuszu była wyłącznie jego architektura ), osobiście znam tylko dość zniszczoną niestety rzeźbę pary książęcej w Henrykowie, do tego jestem w dziedzinie rzeźby laikiem, ale sądząc po zdjęciach maniera rzeźbiarska, stylistyka obu dzieł wydają mi się dość odmienne. Daleki byłbym od sugestii, że są to dzieła tej samej ręki co czyni ów Ruffler.
_________________
'oby niezbyt daleko od ścieżki honoru'
 
 
 
jesziwaboy 


Wysłany: Pon 13 Lip, 2009 19:26   

Z wielkim opóźnieniem ale w końcu....
Oto krótki acz cenny artykuł o omawianej tu płycie. Podaje on inne analogie niż te które pojawiły się w naszej dotychczasowej dyskusji. Autorzy wskazują jednak na regiony sąsiadujące ze Śląskiej jako źródła inspiracji. Miłej lektury:
_________________
'oby niezbyt daleko od ścieżki honoru'
 
 
 
jesziwaboy 


Wysłany: Pon 13 Lip, 2009 19:28   

Ech, nic z tego - dołączanie obrazów do postu powoduje , że trafia mnie szlak. Dziś już nic z tym nie zrobię. Załączę artykuł jutro.
_________________
'oby niezbyt daleko od ścieżki honoru'
Ostatnio zmieniony przez jesziwaboy Pon 13 Lip, 2009 19:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group